trzepak, wilki i tak zwany teatr

Trzepak, wilki ... i tak zwany TEATR (drukowanymi oczywiście)


Byłem kiedyś na pokazie, który dumnie nazywał się SPEKTAKLEM. Kilka minut przed, jeden z występujących powtarzał rolę nerwowo chodząc w kółko. Mały trzepak, na nim przewieszone kilka płócien z ilustracjami, Wilk z hulajnogą i Zając w białej koszuli. Wszystkiemu wtórowała zacinająca się muzyczka. Ta działalność o śmiałej nazwie TEATR poskakała po deskach, pośpiewała piosenki Majki jeżowskiej i skasowała 8 zł mnie, 8 zł brata. Lipiec, Rabka Zdrój, więc amfiteatr pełny w sumie jakieś 4 tysiące złotych za 45 minut gonienia się po niemal pustym proscenium.

Posiadanie własnego teatru to zawsze było, jest i będzie moim marzeniem. Najlepiej teatr dziecięcy, objazdowy. Najszybciej zorganizować widownię - bo tym się zajmuje placówka do której przyjeżdżamy, prosta do przewozu scenografia; dwóch, trzech aktorów. Najlepiej teatr eksperymentalny - z wykorzystaniem warsztatu animacyjnego. Włączenie cieni, lalkarstwa...

Tylko kto mi na to przyjdzie, skoro mały Jaś Kowalski zraził się po ostatnim występie oglądając konkurencje, Zuzia Nowak boi się panicznie głośnej muzyki, a z taką spotkała się ostatnim razem, Franuś Kwiatkowski to meloman i nie znosi amatorki, więc usłyszawszy "teatr objazdowy" pewnie zostanie w domu.

Oczywiście, że jestem ZA wprowadzeniem edukacji teatralnej na stałe do szkół - uczy, rozwija, pozwala zrozumieć otaczający Nas świat i ponadto jest alternatywą przed trudniejszymi zajęciami z polskiego, czy matematyki. Połączenie WF-u i dobrej sztuki sprawia, że (proszę mi wierzyć na słowo) dzieciaki uwielbiają się bawić w teatr! lekarz, prawnik, naukowiec, polonista - wszyscy prędzej czy później Tworzyli scenę z kartonów i odgrywali "Tadka Niejadka", albo "Śpiącą Królewnę".

Uwielbiają... jeszcze...
A co, jeżeli na swojej drodze Jaś, Zuzia i Franuś spotkają TEATR z małym trzepakiem i przerywającym magnetofonem?
Myślicie, że będą chcieli pójść na jakąkolwiek inną sztukę?

Błagam Was drodzy nauczyciele - nie róbcie już jasełek, gdzie stoi sznureczek przebranych dzieci, które muszą odbębnić wierszyk przy Jezusku Baby Born. Zróbcie Opowieść wigilijną, Historię Elfów Mikołaja, albo pozwólcie stworzyć własny scenariusz Waszym podopiecznym. 

Teatr umiera. Na świecie jest garstka ludzi, która potrafi sprostować błędy, które zakorzeniamy w naszych dzieciach. 
Zastanówmy się, czy burzymy, a może raczej budujemy wielki mur, który odgradza kulturę od młodego widza. Dobranoc.