Kochanie odchudźmy Naszego bobasa

KOCHANIE ODCHUDŹMY SWOJEGO BOBASA!

(Kiedyś matka dała suchą bułkę i był spokój)


Wszyscy tak trąbicie na lewo i prawo o tym zdrowym żywieniu i wybałuszacie oczy ze zdziwienia, gdy mama trójki dzieci mówi, że nie stać ją na mieszanki afrykańskich bakalii z dodatkiem nasion ekologicznie sadzonych i australijskich nowalijek podlewanych co godzinę prawą ręką czwartego syna w rodzie. 
 

Snickers po prostu jest dla tej mamy tańszy i choćby chciała, to nie jest w stanie wstawać o czwartej nad ranem, żeby ważyć na odpowiednio wysodowanej wodzie owsiankę typu FIT & HEALTH, tym bardziej kiedy słyszy audycję telewizyjną w której światowej sławy dietetyk zaklina dawanie bananów na drugie śniadanie. Bo teraz to do szkoły zabiera się jagody GOI i pieprz CAYENNE do pochrupania między pierwszą a drugą lekcją trzecioklasistki. A na obiad to tylko kasza jaglana z cielęciną z groszkiem w sosie ze świeżo zerwanych pomidorów ( w marcu oczywiście ), bo te pomidory z biedronki to są pryskane i z Hiszpanii i niezdrowe fuj!
Cukier - śmierć
Mąka - śmierć
Makaron, ryż, kasza, ravioli, pierogi - śmierć
Schabowy, pieczywo, mrożonki, sałata lodowa - śmierć
Owoce z puszki, kremy, czekolada, batoniki, orzeszki - śmierć
szynki, kabanosy, parówki, sery (topione, morskie, pleśniowe) - śmierć

Drodzy państwo, z tej paranoi wynika, że śmierć już dawno zawitała... do Waszych szarych komórek!