Generalnie jest #FEJM

Generalnie to jest ‪#‎fejm‬!

*Historia ta mogłaby być  ‪#‎sytuacją‬, gdyby nie fakt, że nie powinno się jej traktować TYLKO jako wzmianki*

Proszę Państwa - nie jest tajemnicą, że prowadzę imprezy urodzinowe dla małych, większych i dużych dzieci (zazwyczaj do lat 10). Ja, będąc w podobnym wieku bawiłem się klockami, miałem taką maszynę do pisania na której tworzyłem różne listy, to do zębowej, to do Mikołaja... Brałem też garnek, wsypywałem makaron i bawiłem się w kucharza. Nie zapomnę dnia, w którym moja babcia dostała na urodziny elektorniczny ciśnieniomierz, a mi w spadku trafił się ten "normalny". PRZECIEŻ WTEDY MOŻNA BYŁO SIĘ BAWIĆ W PRAWDZIWEGO LEKARZA!!!

No ale wracając. Jest sobota - godzina dosyć wczesna, wchodzą solenizant, goście, kilkoro rodziców. Tradycyjnie śpiewamy sto lat, otwieramy prezenty... i nagle z kieszeni solenizantka (lat wyciąga IPHONE 6S ( model, który na polski rynek wszedł miesiąc przed urodzinami). I słyszę:

-Dobra stara, teraz muszę zrobić fotę tego całego CHŁAMU, co od Was dostałam i wrzucić na snapa, otagować 'FANCY'. Dla FEJMU, wiesz.

Proszę Państwa, no RYNCE OPADAJĄ (jakby to powiedział klasyk). Rozumiem, że jesteśmy pokoleniem IKEA; dziećmi techniki i żyjemy w czasach zaawansowanej technologi. 

 

[Komentarz do sytuacji zbędny]

 

Ja się zastanawiam tylko, czy wysyłanie otagowanych snapów dla FEJMU i bycia FANCY prosto ze swojego IPHONE 6S, przez ośmiolatków jest za, czy przeciw kreatywności dziecięcej? 

Nie chodzi tutaj o podział na lepszy i gorszy sort Polskich dzieci, bo tej różnicy nigdy nie zatuszujemy. Chodzi mi tutaj o kreatywność i progres, jaki takie dzieciaki "gorszego" i lepszego sortu zrobią w ciągu swojego całego życia. 
 

Czy nie lepiej było się bawić makaronem i babcinym ciśnieniomierzem??? Ja uważam, że lepiej, bo tylko wtedy moja wyobraźnia mogła tworzyć cuda. /Pan z przedszkola.
 

Chyba muszę wrzucić coś na snapa, koniecznie z tagiem, bo mimo mojego wieku, taki stary się nagle czuję...