Co czytają dzieci?

Co czytają dzieci?



Uwielbiam takie poranki, gdzie można zjeść ciepłego rogalika, napić się dobrej kawy i przeczytać kolejny rozdział wciągającej powieści. Zrobić tyle rzeczy, zan
im dzień rozpocznie się tak na dobre.
Zapach szczypiorku i świeżego masła przeplata się ze smakiem mlecznej kawy. I wszystko byłoby tak bardzo poetyckie i harlekinowskie, gdyby nie... książki.



Nie chcę tutaj poruszać kwestii czytelnictwa wśród dzieci, albo co gorsza wśród rodziców. Nie chcę nawet pisać o tym, że w ciągu wakacji pewnie niewiele dzieci sięgnie po jakąkolwiek powieść. Więc czego chce? -Jak się czasem okazuje, to pragnę o wiele za dużo. 

Wiem, ze sklepy ze sprzętami elektronicznymi to nie jest dobre miejsce na zakup książek. Od tego są księgarnie, skepy internetowe i te wszystkie "Empiki". No ale jak już sklep postanowił na swoich półkach zaraz obok tabletów i laptopoów umieścić kilka pozycji wydawniczych, no to czemu by nie zapuszować wśród nich?

Jak już przejrzałem wszystkie tytuły literatury pięknej, to odruchowo przeszedłem na dział dziecięcy. No i tu się zaczyna... No bo proszę Państwa, czy chcecie wiedzieć, co (wg Media Marktu) czytają Wasze pociechy w takich ilościach, że warto te pozycję na półkę sprowadzić? A no czytają: "Poradnik minecraft", "Star Wars - księga postaci" ,"Barbie i 12 tańczących księżniczek", "Gdzie jest DORY powieść filmowa"....

Znaczy ja nie chce tutaj wszczynać rewolucji, ani robić wielkiej sensacji, ale dreszcze mnie przechodzą, kiedy widzę, że nie ma ani JEDNEJ książki, którą warto wziąc do ręki i dziecku zakupić. Gdzie klasyka? Gdzie bajki pełnej treści? Dzisiaj to książki sprowadzają się do tego, żeby pokolorować obrazek i jeszcze najlepiej jak do tego dołączona jest płyta, gdzie Fronczewki powie jakimi kolorami to zrobić. Drodzy rodzice, kiedy Wasze dziecko przeczytało NORMALNĄ, pełnowartościową książkę bez mazaczków i latareczek w komplecie?
Gdzie Mały Książe, gdzie Seria Niefortunnych Zdarzeń, gdzie Czerwony Kapturek? 

- Pewnie zepchnięci zostali do koszy z promocją. Bo przecież w dzisiejszych czasach dobra literatura dziecięca jest warta 7.99 ,-

Ja wiem, że i takie ksiązki są potrzebne, gdzie trzeba coś połaczyć, pokolorować, albo dorysować ogon. Tylko, czy to naprawdę w XXI wieku musi przeważać nad historiami pełnymi treści i morału? Dlaczego masowe sklepy nie promują DOBREJ literatury, a wręcz spychają ją na dno? - bo tego chcą konsumenci. Bo tego chcemy "my"!
Zastanówmy się więc przy kolejnym zakupie, czy warto wydać 30 zł na taki bezsensowny dodruk. 

I co? I był taki piękny dzień, a Pan z przedszkola jakiś taki... zrzędliwy i humor psuje z samego rana. Ci faceci...