Animacja? To nie dla mnie...

ANIMACJA? To nie dla mnie...



To nie jest kilkugodzinny spacer po centrum handlowym rozdając ulotkę czy balonika. Animacja zaczyna się kilka dni przed dniem imprezy, kiedy trzeba znaleźć odpowiedni strój. Zaczynamy od popularnych dyskontów z odzieżą używaną, (gdzie notabene mam kartę skałego klienta i 5% zniżki na asortyment STANDARD) kończywszy na zakupach u profesjonalnych dostawców sprzętu animacyjnego i/lub wypożyczalni strojów.

Rano trzeba cały sprzęt zapakować do samochodu. Czas
ami robi się kilka, kilkanaście kursów do magazynu, żeby zapakować i przywieźć leżaki, puzzle, klocki, wielkie narty, scenografię, gry, laboratorium baniek mydlanych... 
W niektórych przypadkach (np. przebierając się za mima, klauna) potrzebne jest malowanie twarzy - średnio przyjemne uczucie, kiedy po 5 godzinie zabawy z dziećmi, organiowania kolejnego toru przeszkód, demonstrowania kolejnego tańca, to co mamy na twarzy spływa z Nas niczym... coś co spływa. 

Animacja to nie jest chodzenie i ładne się uśmiechanie. Są to umiejętności, jakie każdy z Nas musi posiadać (umiejętności plastyczne, taniec, słuch muzyczny, koordynacja ruchowa, koncentracja, logistyka, skręcanie balonów, drama, kontakt z klientem)
Przez pięć, sześć, godzin (czasem w deszczu, na wietrze, przy olbrzymim upale, w błocie) staramy się, aby TWOJA pociecha była zadowolona z tego, że zdecydowała się na zabawę z Nami, a nie wirtualnym przyjacielem w telefonie. Wychodzimy z siebie, aby zaciekawić ją, tworzyć nowe propozycje spędzenia wolnego czasu, wywołać uśmiech na jej twarzy. 

Po docelowym czasie imprezy (który często gęsto się wydłuża) przychodzi czas na pakowanie, rozpakowywanie, czyszczenie farb do twarzy i ogólne mycie całego sprzętu, natępnie ułożenie go do magazynu i przywrócenie do porządku swojej twarzy.  

To jest AŻ animacja. Każda jedyna, jest jak wyprawa na Everest - swój własny Everest możliwości, który staramy się zaprezentować podczas eventów. Niekiedy 3-4 razy w tygodniu. Dzień w dzień. Dlatego My - Animatorzy dziękujemy Wam rodzicom za każde miłe słowa. Słowa "dziękuję" "przyjdziemy znowu" "do zobaczenia". Dziękujemy za KONSTRUKTYWNĄ krytykę, bo dzięki niej możemy wspinać się jeszcze wyżej. I dziękujemy Wam drogie dzieciaki za to, że jest się z kim bawić - Bo robimy to z czystej przyjemności i miłości do tego zawodu. Dlatego coś się we mnie gotuje kiedy słyszę "On jest jakimś tam animatorem". Tak, jestem ANIMATOREM i jestem z tego DUMNY!!!!!!